|
4 lutego około godziny 16:00 w Gminnym Ośrodku Kultury, rozbrzmiały pierwsze takty poloneza. Tym staropolskim tańcem, uczniowie klas III Gimnazjum im. gen. J.H. Dąbrowskiego w Nowym Mieście nad Wartą, rozpoczęli ostatki. Impreza ta, swoim celem przypomina bale maturalne tzw. studniówki. Tak jak one, odbywa się w około 100 dni, przed ważnymi sprawdzianami . W wypadku gimnazjalistów chodzi o egzamin gimnazjalny- jeden z ważniejszych w edukacyjnej drodze.
Część oficjalna, rozpoczęta dostojnym tańcem, dostarczyła wielu wzruszeń. Skłaniała do refleksji nad upływem czasu, który mimo że wiele razy niesamowicie zwalnia, jednak szybko ucieka. Młodsi koledzy życzyli powodzenia na testach, jak i w dalszym życiu. Były także podziękowania dla rodziców którzy tłumnie zebrali się na tej ważnej dla gimnazjalistów uroczystości, dla wychowawców którzy wytrwale pomagają w kształtowaniu naszych charakterów oraz nauczycieli, zwłaszcza tych, wychowania fizycznego, którzy sprawili że bal był bogatszy o element poloneza. Panowie Dyrektorzy, wręczyli uczniom i wychowawcom czterolistne koniczynki, które mają przynieść szczęście i pozytywne wyniki.

Następną częścią tego spotkania, była zabawa taneczna. W myśl słów, że "nic dwa razy się nie zdarza, i nie zdarzy..." gimnazjaliści postanowili wykorzystać tych parę chwil, i zmienić je we wspaniałą zabawę. Już podczas pierwszego tańca na parkiecie tańczyli wszyscy. Fakt, iż uczniowie od początku bawili się tak tłumnie dziwił grono pedagogiczne oraz obecnych rodziców, którzy z radością przyglądali się zabawie swoich podopiecznych. Każde zejście z parkietu wywoływało ogólną niechęć ze strony uczniów. Największym powodzeniem cieszyły się żywiołowe kawałki, podczas których wszyscy wykonywali niezliczone ilości obrotów. Jedynym pragnieniem gimnazjalistów była chęć żeby ta szampańska zabawa nigdy nie dobiegła końca. Jednak, czas który uwielbia płatać figle, znów biegł zbyt szybko, pędził na oślep, nie spełniając marzeń w ten wyjątkowy dla zebranych wieczór. Impreza powoli kończyła się. Na parkiet znów ruszyli wszyscy by odtańczyć ostatni taniec. Na szczęście grający zespół przedłużył ten moment o jeszcze kilka "ostatnich" kawałków, po których wszyscy powrócili już ostatni raz na swoje miejsca. Nastąpiły długie pożegnania, które ponownie skłaniały do przemyśleń, nad chwilą, której wszyscy razem byliśmy świadkami. Wieczór dobiegł końca, wszyscy szczęśliwi z głowami pełnymi wspomnień udali się do swoich domów. Następnego dnia, ocena tej imprezy brzmiała jednomyślnie i krótko: "Było super !"

Tekst D. Świerkowska, fot. M. Paszkiewicz
|